11 rzeczy, które warto zrobić na wyspach Gili.

Trzy maleńkie wyspy – trzy różne charakterki. Gili Air, Gili Meno i Gili Trawangan. Co ciekawego można tam robić?

 

Niby podobne a jednak się różnią. „Same same but different” jak mawiają tajowie. Każda z nich ma swój wyjątkowy klimat. Aby podjąc decyzję, którą z nich wybrać, w pierwszej kolejności musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, jakiego rodzaju odpoczynku oczekujesz? Jedni wolą spędzić swój urlop w błogiej ciszy z książką i zasypiać z kurami. Dla nich wspaniałą opcją będzie sielankowe Gili Meno. Inni zupełnie odwrotnie. Pragną być otoczeni mnóstwem ludzi, a wieczory przejść tanecznym krokiem do białego rańca. W tym wypadku wita na maksa imprezowy Trawangan! Są też tacy, którzy chcieliby zachować balans. Trochę spokoju, ale też i trochę rozrywki. Dla tych słodkim kompromisem jest ostatnia z wysp – Gili Air.

Jeśli po kilku nocach najdzie Cię ochota, aby jednak zmienić wyspę na spokojniejszą bądź aktywniejszą – nie stanowi to żadnego problemu! Są one bowiem oddalone od siebie zaledwie kilkanaście minut łodzią. W każdym porcie znajduje się tablica informacyjna – za ile i kiedy odpływa lokalny transport na pobliskie wyspy.

Zwiedziłam je wszystkie dwa razy i wybrałam kilka ciekawych moim zdaniem rzeczy, które warto popełnić będąc na wyspach Gili.

1. Przejechać choć jedną wyspę na rowerze

Rower na Gili
Plaża na Gili Meno

Osobiście przejechałam każdą z nich dookoła oraz w poprzek. Zresztą przez cały pobyt na wyspach rower był moim powszechnym transportem. Jeździłam nim na zakupy, na wschód i zachód słońca, do pralni, jak też na kolację po drugiej stronie wyspy. Przyjemnie, zdrowo, a w dodatku sama mogłam produkować swój prywatny wiatr, jakże cenny podczas upałów na wyspie.

Wypożyczalni rowerów na wyspach jest jak grzybów po deszczu, a ceny zaczynają się od 40k rupi za dobę (ok. 10 zł). Świetnym patentem na nocne oświetlenie drogi jest zwykła czołówka zamontowana na kierownicy.

Gili rowerem
Niektóre odcinki drogi nie przystosowane są do jazdy zwykłym rowerem

Ze względu na fakt, iż rząd całkowicie zabronił używania pojazdów spalinowych na wyspach Gili, poza rowerem do dyspozycji znajdują się jeszcze bryczki z końmi tzw cidomos oraz elektryczne skutery (widziałam tylko jeden na Gili Air).

bryczki z końmi tzw cidomos
Bryczki z końmi tzw cidomos

Odradzam zarówno bryczkę jak i skuter. Wyspy są naprawdę tak malutkie, że rower w zupełności wystarcza. A nawet własne nogi. Dajmy tym biednym konikom odpocząć w cieniu, szczególnie w środku dnia, kiedy słońce praży jak szalone. A na skutery najzwyczajniej szkoda rupi (waluta indonezyjska).

2. Wybrać się na konną przejażdżkę

Gili meno konno
Gmyranko 🙂

Na Gili Meno niewiele jest do zrobienia poza leżakowaniem, jedzeniem i pływaniem. Jest wyspą najmniejszą z nich i jednocześnie najspokojniejszą. Panuje tam absolutna beztroska.

Z racji tego, iż na plaży jestem wstanie wyleżeć maksymalnie 15 minut, objadać się też nie wypada – czytaj bikini, a pływanie przy brzegu, w wodzie ciepłej jak zupa – żaden to dla mnie fun – ruszyłam w poszukiwaniu nowych wrażeń. Po tym jak wyspy zostały zjechane już przeze mnie rowerem, przyszła pora na konia. Poczekajcie z oblaniem mnie falą hejtu po tym co mówiłam w punkcie 1 o konikach. W tym przypadku był to już wieczór z umiarkowaną temperaturą, a wagę mego ciała na ten czas można przyrównać do worka kartofli.

Nie będę ukrywać, że od zawsze marzeniem moim była konna przejażdżka wzdłuż linii brzegowej maleńkiej, tropikalnej wyspy podczas zachodu słońca. Ah, tico tico romantio! Tak sobie marzyłam, lecz w sumie to nic z tym nie robiłam. Do tego dnia!

Zachód słońca na Gili Meno
Zachód słońca na Gili Meno

Konia załatwiłam u kelnera na śniadaniu 😉 Chłopak miał kolegę na wsi (czyli w centralnej części wyspy), który posiadał kilka dorodnych, lokalnych rumaków. Konik był delikatnie to ujmując – trochę speszony. Wyglądał jakby nie był za bardzo przystosowany do ujeżdżania przez ludzi. Skucha. Jako, że żadna ze mnie amazonka, pozostało mi konika udobruchać. Smyrałam go zatem ładnie za uszkiem i przeczesywałam piękną grzywę. Miziałam i gmyrałam czule całą drogę, licząc na to, że w ramach rewanżu łaskawie nie zrzuci mnie na piach. Finalnie zawarliśmy pokój i spędziliśmy cudowny, nieśpieszny spacer o zachodzie słońca, obserwując wzburzone fale morza. Miazga!

3. Wybrać się na snorkeling

snorkeling na Gili meno
Kierowca prywatnej łodzi na snorkeling

To chyba najbardziej popularna atrakcja wszystkich wysp, zaraz po nurkowaniu. Mimo, iż według mnie rafa nie jest jakaś powalająca to jednak chętnych jest cała masa ludzi. Wokół wysp znajduje się kilka punktów wartych zobaczenia. W jednym spotkać można ogromne żółwie, w drugim zobaczyć ławice kolorowych rybek, a w kolejnych niezwykłe rzeźby na dnie, których głównym celem jest stworzenie nowego domu dla koralowców.

Z własnego doświadczenia odradzam duże zorganizowane grupy. Bezsprzecznie lepiej jest dołożyć troszkę do interesu, ale w zamian popływać sobie na luzie i przede wszystkim bezpiecznie.

Miałam okazje wypłynąć na snorkeling zarówno prywatna łodzią z kilkoma osobami, jak i też zorganizowaną przez agencję na Gili Air z kilkunastoma. Niebo a ziemia!

Agencje turystyczne upychają ludzi na statku jak sardynki w puszce. Różne firmy kursują w tych samych godzinach co powoduje, że na każdym przystanku jest ogrom ludzi w wodzie. Praktycznie pływają po sobie. Z prawej strzał w głowę z płetwy, z lewej łokieć między żebra. Czułam się tam jak na wyprzedaży w media markt. Każdy chciał uchwycić idealny moment w swoim aparacie, jednocześnie wpływając innej osobie w kadr. W wodzie rozchodził się dźwięk silników kolejnych motorówek podpływających na spot. A co na to żółwie? Siedzialy sobie przestraszone na dnie. Zupełnie nie miały ochoty na spacerek i ja się im wcale nie dziwię.

Zupełnie inne wrażenie pozostaje po wyprawie na snorkeling prywatną łodzią. Na takiego tripa polecam wybrać się w np. 6 osób. Kierowca łodzi dopasuje godzinę rejsu do grupy, a do tego nie koniecznie w czasie, kiedy dryfują na spotach tabuny ludzi. Żółwie będą bardziej śmiałe do tego, aby wypłynąć na powierzchnię i zaczerpnąć powietrza (swoja droga niesamowite jest to, że taki oddech starcza im na 5h!). A co najważniejsze to bezpieczeństwo – przewodnik będzie miał na oku kilka osób a nie kilkanaście. Dodatkowo jeśli ktoś nie posiada kamerki sportowej a chciałby utrwalić wspomnienia z podwodnego świata, to jest możliwość wynajęcia takiej kamerki od załogi.

4. Przespać się w “łóżku”?

Indonezyjski tradycyjny domek na Gili Meno
Indonezyjski tradycyjny domek na Gili Meno

Niby wydaje się to być takie banalne, czyż nie? A kiedy dodam, że łóżko nie znajduje się w żadnym pomieszczeniu czy podnosi to level Twojego zainteresowania?

Na całą posiadłość noclegu składa się bambusowa kładka nad strumyczkiem, ogromny dzban z woda do umycia stóp oraz komfortowe łózko. A to wszystko niecałe 100 m od plaży. Totalna petarda!!

Indonezyjski tradycyjny dom na Gili Meno
Korytarz pomiędzy łóżkami prowadzący do łazienek

Wygląda to jak pole namiotowe tylko w miejsce namiotów stoją piękne, tradycyjne chaty indonezyjskie z moskitierami ze wszystkich stron (żaden komar nie ma szans na przedarcie się do wnętrza). W środku zainstalowane są szafki zamykane na kłódkę (w zupełności wystarczą na plecak, ubrania plus inne drobiazgi), oraz wentylator i światełko.

Łóżek jest kilka sztuk, a ich prywatność oddzielają bambusowe ściany tworząc tym samym pewnego rodzaju korytarz. Na jego końcu usytuowana jest łazienka. Kilka komfortowych pryszniców, toalet oraz umywalki i do tego ze słodką wodą! A to akurat rzadkość na ten czas na Meno. Wisienką na torcie okazała się być ochrona, która całe noce pilnuje bezpieczeństwa w sektorze “łóżkowym”.

Demek na Gili Meno
Toalety i łazienki

To jakie dźwięki dochodzą w środku nocy zza firanki to mistrzostwo świata! Gekony, cykady, żaby – urządzają sobie koncert zaraz obok Twojego ucha. Kiedy zapada noc, las wyostrza swoje dźwięki.

Za niewielką opłatą można skorzystać z basenu, który należy do innego resortu, choć właściciel jest ten sam. W cenie noclegu jest również śniadanie.

Domek na Gili Meno
Temperatura w basenie idealnie nadaje sie do schłodzenie ciała. W przeciwieństwie do tej w morzu

Taką atrakcję zapewni Ci Desa Seri Gili Meno przy resorcie Seri Resort na wyspie Gili Meno. Trzeba zapytać o Bale Hut Bed. Nie mają tej oferty na booking.com nie wiedzieć czemu. Aktualna cena to 500.000 rupi (ok. 135 zł) za podwójne łóżko. Ceny znacznie poszły w górę od ostatniego razu jak tam byłam, ale uważam, że warto choć jedną noc przespać się na takim indonezyjskim polu namiotowym.

Gili Meno hotel
Widok z jadalni

5. Zrobić sobie objazdówkę po huśtawkach

Pink Coco hotel
Huśtawka przy hotelu Pink Coco

Jest ich sporo na wyspach. Większe, mniejsze, w morzu lub pod drzewem. Jedne bardziej popularne, co za tym idzie oblegane przez turystów. Szczególnie w porze zachodzącego słońca.

Hustawka na Gili Air

Ale też są takie, które skrywają się między gałęziami drzew na wyludnionej plaży. Siadasz na takiej, zaczynasz się huśtać, zamykasz na chwilę oczy, czujesz powiew wiatru, słyszysz szum morza, spoglądasz i zdajesz sobie sprawę, że rzeczywistość jest jeszcze piękniejsza niż wyobrażenie o niej…absolutny zachwyt!

6. Wykąpać się pod prysznicem z otwartym dachem

Gili Air najlepszy hotel z oknem w lazience
Cudowny widok

Takich noclegów jest mnóstwo nie tylko na wyspach Gili, ale w całej Indonezji. Wspominam jednak o tym dlatego, ponieważ jeśli jeszcze nie próbowałeś to zapewniam – warto!
Trochę się obawiałam, że pod osłoną nocy może wskoczyć do łazienki jakiś zwierzak i ją splądrować. Na myśli mam szczególnie małpy – złodziejki. Na szczęście na Gili nie urzędują, więc można spać spokojnie.

Domek na Gili Air
Łazienka z widokiem na niebo

Moje okno było z pięknym widokiem na niebo pokryte lasem palm. Podczas wczesnej kąpieli można było równocześnie podziwiać wschód słońca. A w ciągu dnia ogrzewać się w jego promieniach. Czad!

Hotel na Gili Air
Część relaksacyjna

Polecam nocleg w którym się zatrzymałam na Gili Air – Larchipel hotel. Okno w dachu łazienki to tylko jeden z jego mocnych atutów. Obiekt znajduje się w centralnej części wyspy, co z automatu powoduje niższą cenę od tych przy plaży. Aby dotrzeć na wschód czy zachód słońca z tego miejsca to kwestia 10 minut jazdy rowerem. I do tego sympatyczna obsługa, która dostarczy Twoje śniadanie na prywatny ganeczek przed domkiem.

Hotel na Gili Air
Część jadalna. Swoją drogą genialne śniadania!

Zawsze są jakieś minusy i nie zamierzam ich ukrywać. Defektem dla niektórych może być okolica. Jako że jest to centralna część wyspy, za bambusowym płotem zamieszkują i prowadza swe gospodarstwa lokalni. Wiąże się to z lekkim rozgardiaszem jak i paleniem śmieci późnym popołudniem.

Dosyć śmieszną aczkolwiek uciążliwą sprawa są gilijskie koguty. Nie wiem ile jest ich na wyspie, ale sąsiad miał ich myślę z dziesiąt. Pieją tak jakby jeden drugiego chciał przekrzyczeć. Nie jest to wada tylko tego noclegu, a większości hoteli położonych w środku wyspy. Cóż poradzić. Musisz zaopatrzyć się w solidne korki, jeśli chcesz mieć leniwe, długie poranki.

7. Smakować lokalnych potraw w warungach

Jedzenie na Bali
Mistrz kuchni – palce lizać!

Warung to lokalna, rodzinna restauracja. Dlaczego je polecam? Po pierwsze jest swojsko – zajadasz z lokalesami i próbujesz ich kuchni. Po drugie jest znacznie taniej niż w restauracjach przy plaży. Po trzeci osobiście uważam, że smaczniej. Jak u mamy, takiej indonezyjskiej rzecz jasna.

Co warto zatem spróbować? Jeśli nie boisz się nowych smaków polecam Olah-olah. To połączenie lokalnych warzyw z tofu i ryżem, polane sosem kokosowym z kurkumą i papryczkami. Często w podstawowej wersji już jest pikantnym daniem.
Kolejną potrawa jest Gado Gado. Tutaj finezyjnym akcentem jest sos orzechowy, który w towarzystwie gotowanych na parze warzyw, tofu oraz ryżu tworzy potrawę godną spróbowania.
Nasi goreng – to najbardziej popularna potrawa w całej Indonezji, czyli smażony ryż badź makaron. Świetnie nadaje się zarówno na śniadanie, obiad jak i kolacje (ja zajadałam zamiennie). Serwowany jest w kilku wariantach: z kurczaczkiem, owocami morza lub tofu. Nierozłącznym elementem dania są prażynki ryżowe, jajko sadzone oraz ogórek. Jeśli lubisz ostrą kuchnię, śmiało zawsze proś o papryczki. Podają je na maleńkim talerzyku i możesz sobie dozować wedle uznania.

Jedzenie na Bali
Indonezyjska zupa
Potrawa Bali Gado Gado
Gado Gado

Przy okazji tych czerwonych, palących warzywek. Papryczka chilli genialnie pomaga w problemach żołądkowych. Ostre potrawy w krajach tropikalnych zabijają wiele szkodliwych bakterii, które docierają do naszych żołądków wraz z pożywieniem.

Papryczki chili na problemy żołądkowe
Papryczki chili idealne na problemy żołądkowe

Dzielę się ulubionymi warungami, w których to zwykłam objadać się do upadłego na Gilisach:
Gili Air – D Las Resto
Gili Trawangan – Intan Inn
Gili Meno – zostawiam dla Twojego odkrycia – metodą prób i błędów znajdź tą swoją jedyną i niepowtarzalną jadłodajnię 🙂

8. Wypuścić małego żółwia na wolność

Na wyspie Gili Meno znajduje się Turte Sancutuary. Jest to ośrodek opiekujący się żółwiami do 8 miesiąca ich życia. Kiedy stają się już samodzielne i mogą poradzić sobie w morzu, zostają wypuszczane na wolność. Antosia, którą wybrałam z basenu pełnego maluchów, ruszyła śmiało w kierunku morza kiedy tylko położyłam ją na piasku. Przebierała łapkami tak zwinnie, że długo nie trzeba było czekać, aż zniknęła za kolejną falą. Dziwne uczucie swoja drogą ponieważ jeszcze parę dni po zastanawiałam się, czy oby na pewno sobie poradziła?

Wypuścić żółwia może każdy za niewielką dotacją, która przeznaczona jest na utrzymanie ośrodka.

9. Zaszaleć na Reggae Party na Trawangan

Reagge koncert. Gili Trawangan
Reagge koncert. Gili Trawangan

Byłam, słyszałam, zdarłam gardło i się przegrzałam. Jak ktoś lubi reggae to trzeba tu być! Knajpa Sama Sama Reggae Bar praktycznie nieprzerwanie organizuje koncerty muzyki reggae. Taka impreza na żywo to ogromna dawka pozytywnej energii, a do tego świetnie integruje z mieszkańcami wyspy 😊 W kolejnych dniach na plażach, w warungach, w sklepach rozpoznajesz radosne twarze ludzi, których poznałeś podczas tanecznych pląsów na drewnianym parkiecie.

Reagge koncert. Gili Trawangan
Imprezownia z zewnątrz

10. Wybrać się na szoping na Trawangan

Sklepy na Gili Trawangan

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam ten sklep zapragnęłam zakupić cały jego asortyment, nawet go nie przebierając. Ręcznie wykonana biżuteria, ubrania, torebki i pochodne kuszą swym perfekcyjnym wykonaniem. Jako, że plecak mój to niecałe 40 litrów już wypchane po brzegi, jedyne co przyszło mi do głowy to uprowadzić pierwszą napotkaną łódź. Następnie załadować ją po dach i nieprzerwanie wiosłować w kierunku Polski.

Sklepy na Gili Trawangan

 

Sklepy na Gili TrawanganSklepy na Gili TrawanganPowstrzymał mnie od tego planu jedynie fakt, że byłam dopiero w połowie urlopu a przede mna cudowne Nusy. Pomyślałam, kupię prezenty w Ubud. Skończyło się jak zwykle – zabrakło czasu na poszukiwania. Zasada jest prosta – jak coś sie podoba i dysponuje się hajsem, trzeba to brać 🙂

11. Podziwiać romantyczne wschody i zachody słońca

Zachód słońca na Gili
Bez dwóch zdań to najpiękniejsze zachody słońca jakie widziałam w życiu!

To istne przedstawienia, na które przychodzą liczni widzowie. Lokalizacje na wschód i zachód słońca znajdziesz na mapkach, które są dostępne we wszystkich miejscówkach na wyspach. Dobrym pomysłem jest wybrać się na rekonesans wyspy w ciągu dnia i znaleźć ten idealny kawałek ziemi dla siebie.

Jeśli preferujesz spektakl zachodu w grupie to zarówno na Gili Air jak i Trawangan najlepszym punktem jest PinkCoco – hotel. Co wieczór wzdłuż plaży rozkładane są leżaki, serwowane drinki a w tle leci nastrojowa muza.

Natomiast gdy pragniesz ciszy i odosobnienia wystarczy oddalić się trochę w prawo lub lewo a znajdziesz swój intymny spot na plaży.

Zachód słońca na Gili

 

Zachód słońca na GiliZachód słońca na Gili

 

Jak dopłynąć na wyspy Gili przeczytasz w artykule o transporcie wodnym.

A Ty jak lubisz spędzać czas? Czy coś z tych rzeczy, które zaproponowałam wpadło w Twoje gusta czy może chciałbyś/chiałabyś podzielić się swoją propozycją?

See you again my friend. XXX

  1. Bardzo przydatny wpis! Na pewno skorzystam z wielu porad przy kolejnej podróży na Gili. Ja dodałabym od siebie tylko jeden punkt „ Leżeć i nic nie robić! Totalny chill.. „ a wyspy Gili są do tego stworzone 😉 pozdrowienia!

    • Cenna uwaga Natalia 🙂 Masz słuszną rację, że Gilisy są stworzone dla beztroskiego leniuchowania. I jak najbardziej polecam wyspy przede wszystkim tym, którzy potrafią błogo chillować. Nawet ja podczas pierwszego pobytu na Gili Meno (2015 rok) zastygłam w czasoprzestrzeni na jeden dzień wtulona w ciepły piasek i głuchą ciszę. I był to absolutnie wyjątkowy czas! Niestety (stety) taki ze mnie niespokojny duch, że nawet na tak maleńkich wyspach potrafie byc zarobiona po pachy 😀 Pozdrawiam, A 🙂

  2. Interesujący artykuł, ciekawie piszesz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *